czwartek, 16 kwietnia 2015

KOCHANYM BYĆ

"Otwórz okna swego serca serca"

Przedszkole - to tam dosłownie i w przenośni spędziłam ostatnie lata. To tam co rano wędruję zadając sobie pytanie "co mnie dzisiaj spotka?" A spotyka wiele. Ot choćby blisko 25 par oczu wpatrzonych we mnie nieustannie, 25 buź zarzucających niezliczoną ilością pytań na minutę, a te minuty zbierają się przecież w godziny.



Przedszkole to survival wysokiej klasy. Krzyk, pot, łzy i salwy śmiechu. Krew, gorączka, potłuczenia większe i mniejsze. Tam każda najmniejsza czynność obwarowana jest szeregiem zasad i przepisów, a i tak każda jest inna, zaskakująca i niepowtarzalna.

Ludzie potrafią zjechać pół świata w poszukiwaniu wrażeń i wyzwalaczy adrenaliny - skaczą ze spadochronem i zdobywają góry. A wystarczyłoby jedynie spędzić choćby jeden dzień w przedszkolu, będąc zdanym jedynie na własne siły, aby wspiąć się na szczyt swoich możliwości fizycznych i psychicznych. Bo przedszkole to szkoła twórczości, kreatywności i nieustanny sprawdzian wytrzymałości - nauczyciela rzecz jasna.

Przedszkole to miejsce wychowania małych podopiecznych, ale ostatnimi czasy utwierdzam się w przekonaniu, że w nie mniejszym stopniu także przebywających tam dorosłych. Tak to czuję w odniesieniu do siebie samej.

Do końca roku szkolnego pozostały niespełna trzy miesiące. na tym etapie rocznej pracy, doświadczam pewnej satysfakcji - dzieci rosną, zdobyte: wiedza i umiejętności, stają się coraz bardziej widoczne. I chociaż po tylu miesiącach zmęczenie, też daje się we znaki, to patrząc na swoje coraz starsze maluszki, nie sposób się nie uśmiechać.

Przedszkole to moja szkoła wiary. Kiedy śpiewamy:
 "Bóg kocha mnie takiego jakim jestem,
i cieszy się każdym moim gestem,
Alleluja! Boża radość mnie rozpiera! Oooo!",
to wiem, że jest to najprawdziwsza prawda i oczami wyobraźni niemal widzę jak całe niebo się uśmiecha widząc nas machających rękami na przedszkolnym dywanie.

Przedszkolaki wiedzą, że czegokolwiek nie zrobią i tak są kochane. Cokolwiek przeskrobią, muszę stoczyć z sobą ciężką walkę, żeby przybrać poważną minę wobec ich opowieści o całym zdarzeniu i patrząc w ich skruszone oczy. Choćbym chciała, nie potrafię się na nich gniewać. Po każdym przepraszam, następuje wybaczenie.

W przedszkolu funkcjonuje szereg zasad, których dzieci chętnie przestrzegają, jeśli tylko rozumieją do czego mają one prowadzić - zwykle chodzi o bezpieczeństwo i porządek w grupie.

Przedszkolaki nie oszczędzają pań i udają się do nich z każdą sprawą, bez zahamowań i skrępowania.

Myślę, że ta ich swoboda wynika z poczucia atmosfery miłości. Wiedzą, że są wspaniałe i cokolwiek się dzieje są kochane i mogą liczyć na pomoc, otarcie łez, przytulenie. Mogą prosić o wszystko - jeśli tylko nikomu nie szkodzi - będzie im dane.Same zresztą też są chodzącą miłością - żywą, uśmiechniętą, rozsadzającą ściany.

Kiedy tak siedzę i śpiewam z nimi, choćby wspomnianą piosenkę, myślę, że nasze życie tu, na ziemi, to też takie przedszkole. Że czasem smutno, bo ktoś kopnie lub zniszczy coś dla mnie drogiego lub śmiać się będzie, gdy coś mi nie wyjdzie. Że może nie biegam najszybciej na świecie. Że dąsam się, gdy świat nie kręci się wokół mnie. Że te zasady nie są po to, aby mnie ograniczać, ale abym nie zrobiła krzywdy sobie i innym. Ale choćby nie wiem jak źle mi było jest Ktoś, kto mnie "kocha, taką jaka jestem", i choć "jestem mała jak palec", "On za rękę trzyma mnie"* i nie muszę się bać, bo troszczy się o mnie, czuwa i kocha. Mogę "brykać" do woli pod Jego czujnym okiem. 

Wszystkim nam, życzę radości z bycia dzieckiem Bożym, szczerego zachwytu nad sobą, jako kimś umiłowanym oraz nad swoim Bożym dziecięctwem. :)

Niech Wam Pan Bóg błogosławi!




* fragmenty piosenek dziecięcych

3 komentarze:

  1. Ciekawy wpis, od razu widać, że Autorka czuje się kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy wpis, Autorka chyba czuje się kochana, to najważniejsze:) Zachęcam do skonkretyzowania tej miłości Bożej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję! Staram się konkretyzować regularnie i dziękować za otrzymane dary - wyrazy miłości. Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wpis, chwilę potrwa zanim pojawi się na blogu.