środa, 18 listopada 2015

PRZEBACZENIE

"W Tobie jestem wolny"

Po kolejnej przydługiej przerwie w pisaniu, zasiadłam wreszcie do klawiatury, żeby zmierzyć się z tematem nurtującym mnie od miesięcy. Kiedy nabrałam przekonania, że temu zagadnieniu powinien zostać poświęcony kolejny post, nie sądziłam, że tak trudno będzie mi uczciwie i odważnie stawić mu czoła. Wydawało mi się, że w moim życiu szuflada pod nazwą przebaczenie jest przykładnie uporządkowana. Bolesne, ale okazało się, że przede mną sporo pracy, aby doprowadzić ją do ładu.


Bezdyskusyjnym prawidłem, banalnym w wyrazie jest to, że kto żyje ten umiera. Analogiczną oczywistością jest związek naszych ziemskich dni z podatnością na zranienia - kto, żyje, ten może być pewien, że różnorakie ciosy, go nie ominą.

Naszej sytuacji nie ułatwia brak posiadania smoczej skóry lub innego pancerza gotowego zabezpieczyć nas przed okaleczaniem. Jesteśmy z delikatnego tworzywa charakteryzującego się kruchością i wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu, okazujemy się wobec wymierzonych razów bezsilni.

Rany psychiczne i duchowe, na wzór tych fizycznych osłabiają nas, a nieleczone i niewygojone są groźne dla życia. Dla życia duchowego, bo wywołują emocje, które nieuświadomione lub tłumione mogą prowadzić do zgorzknienia, wycofania, nieufności, zamknięcia itd. Zranienia wynikające z doznanych krzywd, nie pozostają też obojętne, dla życia rozumianego w sensie dosłownym. Narażają nasze organizmy na trwanie w przewlekłym stresie, który może zaowocować dolegliwościami somatycznymi, obniżać odporność, wywoływać choroby np. depresję.

Z jednej strony, jesteśmy więc niejako skazani na zranienia, a z drugiej są one dla nas zagrożeniem, nie pozostającym bez wpływu na jakość życia.

Jak sobie poradzić z takim porządkiem rzeczy? 

Jak zwykle mamy możliwość wyboru!

1. Możemy przyjąć postawę reaktywną, czyli akceptuję zasadę: ranię i jestem raniony. To mnie niszczy, ale cóż mogę począć. Tak to działa, jak świat stary. Będę reagował instynktownie, w zależności od tego:
- jak bardzo mnie zaboli,
- kto mnie skrzywdzi,
- czy mi zależy.
Raz oko, za oko, innym razem nadstawię policzek, w innych okolicznościach udam, że nic się nie stało i stłumię co czuję.

2. Inną opcją jest postawa proaktywna tj. akceptuję rzeczywistość, wiem, że podlegam zranieniom, w relacjach z innymi nie zawsze jestem bez winy. Chcę być aktywnym uczestnikiem swojego życia, brać odpowiedzialność za to co się w nim dzieje i za siebie. Moje zranienie jest dla mnie zadaniem i wykorzystam otrzymane dary: rozum, wolę, wiedzę i umiejętności, do tego, aby znaleźć najlepsze dla mnie rozwiązanie.

Jesteśmy ludźmi mądrze wyposażonymi przez Boga-Stwórcę. Nie mamy smoczej skóry, jak wspomniałam wcześniej, ale otrzymaliśmy inne przymioty, które pomogą nam w trudnych sytuacjach, także w tej, gdy zmagamy się z poczuciem krzywdy. Te przymioty to dusza, rozum, wolna wola. Dusza, życie duchowe to życie wewnętrzne, które koncentruje nas wokół prawdy i dobra oraz kontaktuje nas najgruntowniej ze światem zarówno tym widzialnym, jaki niewidzialnym, a przede wszystkim z Bogiem. Wolna wola jest władzą samostanowienia opartego na refleksji i przejawiającego się tym, że człowiek działając wybiera, co chce uczynić. Człowiek jest jednostką natury rozumnej. W przeciwieństwie do innych bytów ma możliwość poznawania, badania innego niż tylko zmysłowe, analizowania i wyciągania wniosków. Dzięki rozumowi nasze działania nie muszą być dyktowane instynktami, jak ma to miejsce w przypadku zwierząt. Nie muszą być reaktywne. Kiedy zwierzę czuje się zagrożone lub zostaje zranione jego reakcje są instynktownie: atakuje, ucieka na oślep nie myśląc o konsekwencjach, poddawane regularnie negatywnym bodźcom kapituluje, staje się przelęknione i uległe, zniewolone. Jako ludzie zostaliśmy predysponowani do działania proaktywnego. Bez względu na okoliczności mamy wszystko co potrzeba, aby brać odpowiedzialność za nasz los, działania, dążenia i rezultaty.

Praktycznym przejawem postawy proaktywnej w przypadku zranienia jest reakcja przebaczenia. Póki się o tym czyta, mówi, pisze, brzmi dosyć prosto: zranienie + przebaczenie = szczęśliwe zakończenie. Ale jeśli do tego dołożyć inne zmienne np.: wachlarz uczuć i emocji, warunki do spełnienia, etapy przebaczenia, czas itp. otrzymujemy dużo bardziej skomplikowane działanie. W zadaniach matematycznych, dużą pomocą były swego czasu tablice matematyczne, czyli kompendia treści z dziedziny matematyki (czy nadal tak jest nie wiem, przygodę z tą dziedziną wiedzy zakończyłam lata temu - hurrra!). W zmierzeniu się z zagadnieniem przebaczenia jako odpowiedzi na zranienie, pomocnych może być wiele pozycji (część wymieniam na zakończenie), a ze swojej strony postaram się poniżej przedstawić mini kompendium o potrzebie i korzyściach z przebaczania.

ETAPY PRZEBACZENIA

Przebaczenie nie jest czymś momentalnym, co dzieje się nagle i w chwili powzięcia decyzji o wybaczeniu zranienia. Przebaczenie, a może bardziej przebaczanie jest przeżywaniem różnych stanów rozłożonym w czasie - procesem. Możemy więc mówić o jego etapach. Specjaliści w zależności od kryteriów wyróżniają od kilku do kilkunastu etapów. Amerykańscy jezuici i terapeuci zarazem, M. Linn i D. Linn swojej książce "Uzdrawianie ludzkich zranień", wskazują pięć następujących etapów:

I. WYPIERANIE, UCIECZKA. Poprzez stosowanie mechanizmów obronnych, takich jak racjonalizacja, projekcja, represja, kompensacja, osoba zraniona stara się nie dopuścić do świadomości uczuć (bólu, lęku, gniewu), jakie rodzą się po doznaniu krzywdy. Inną formą ucieczki może być też ucieczka w nałóg (prace, alkohol, narkotyki, telewizję, spanie,  obżarstwo).

II. GNIEW. Odczuwanie gniewu jest naturalną reakcją na zranienie psychiczne, podobnie jak odczuwanie bólu na skutek rany fizycznej. Wypieranie gniewu jest szkodliwe. Gniew może uzdrawiać, zamiast niszczyć, wówczas gdy możemy wyrazić swoje gniewne uczucia słowami, podzielić się tym co czujemy. Najlepiej jest wyrazić swoje uczucia wprost do osoby, która zraniła. Jeśli to niemożliwe, należy skorzystać z pomocy innych i im opowiedzieć o tym co czujemy (przyjaciel, doradca, psychoterapeuta).

III. TARGOWANIE SIĘ. Zdaniem braci Linn targowanie się jest połączeniem gniewu (obwinianie drugiego i oczekiwanie, żeby się zmienił) oraz depresji (obwinianie samego siebie), np. Zgodzę się na ... jeśli Ty... . Jest to wahanie się pomiędzy "miłością ponieważ", a "miłością pomimo".

IV. SMUTEK, DEPRESJA. Depresja pojawia się wraz z obwiniającymi myślami: powinienem był..., nie powinienem był..., dlaczego tak zrobiłem, dlaczego tak zareagowałem, na zachowanie drugiego? Tego rodzaju smutek może być leczący lub pogłębiający rozpacz. Zdrowy smutek  prowadzi do otwarcia się na przebaczenie i przyjęcie go. Niezdrowy smutek - depresja prowadzi do zamknięcia się i rozpaczy. 

V. AKCEPTACJA. Uznanie faktu, że jestem osobą zranioną, która przebaczyła, jest istotnym, ostatnim etapem procesu przebaczania. Akceptacja nie oznacza aprobaty, czyli uznania, że to, co spowodowało krzywdę, było dobre. W akceptacji dochodzi do uznania istnienia zdarzenia i adekwatnej oceny.  Akceptacja nie jest wypieraniem i zamykaniem oczu, jakby nic się nie stało. Nie ukrywamy bolącej rany.

Z kolei J. Monbourgette, kanadyjski duchowny, psycholog, terapeuta wyróżnił dwanaście etapów, kroków potrzebnych do spełnienia przez osobę mająca szczerą wolę pozbycia się bolesnych zranień.

1. Zdecydować się nie mścić i nie dać się obrażać.  
2. Rozpoznać swoje zranienie i wewnętrzną biedę.
3. Podzielić się z kimś swoim zranieniem.
4. Dobrze zidentyfikować swoją stratę, aby się z nią rozstać.
5. Zaakceptować swój gniew i zemstę.
6. Przebaczyć sobie samemu.
7. Zacząć rozumieć winowajcę.
8. Odnaleźć sens zranienia w swoim życiu.
9. Poczuć się godnym przebaczenia.
10. Unikać przebaczenia tylko jako aktu woli i moralnej powinności, czyli wyrzec się bycia jedynym sprawcą przebaczenia.
11. Otworzyć się na przebaczenie jako dar i łaskę. 
12. Zdecydować się, czy całkowicie wznowić relacje - pojednać się, czy też przebaczyć i zrezygnować z relacji.

Wniosek płynący z ostatniego etapu wskazanego przez J. Monbourgette jest taki, że nie należy mylić przebaczenia z pojednaniem. Jak stwierdza sam autor  "u wielu jest obawa, że konsekwencją przebaczenia swemu winowajcy będzie obowiązek pojednania się z nim i narażenia się znowu na znoszenie tych samych zniewag, zranień z jego strony".

WARUNKI ZDOLNOŚCI PRZEBACZANIA

Mój magisterski promotor ks. Władysław Szewczyk w swoim opracowaniu na temat przebaczenia zauważa, że przebaczenie jest "dynamicznym procesem, który wymaga czasu i spełnienia pewnych warunków". Są to m.in.:

1. rezygnacja z zemsty, decyzja, aby się nie mścić (Skłonność do zemsty budzi się w człowieku instynktownie, ale prowadzi do pułapki łańcucha złych rewanżów i w konsekwencji wyniszczenia);
2. wgląd w siebie (Wgląd, jako poznanie i rozumienie swoich myśli i emocji, wymaga pewnego stopnia intelektualnego wysiłku, w którym dokonuje się rozpoznanie przyczyn zaistniałego stanu zarówno doznanej krzywdy, jak i emocjonalnych skutków i reakcji. Umiejętność wglądu w siebie nie zależy od ilorazu inteligencji i wykształcenia, ale raczej od zdolności i nawyku refleksji nad sobą i swoim postępowaniem.);
3. uznanie mimo wszystko godności krzywdziciela i próba zrozumienia, dlaczego tak zrobił (W tym uznaniu godności krzywdziciela trzeba założyć, że człowiek, który wyrządza krzywdę, zwyczajnie nie wie do końca, dlaczego to czyni. Dzieje się to szczególnie wówczas, gdy sam wcześniej doznał wielu krzywd od innych. Jeśli poczuję, że skrzywdzenie ze strony drugiego jest jego biedą, którą przerzuca na mnie, to łatwiej mi zrozumieć jego zachowanie, którego on sam może do końca nie rozumie.);
 4. motywacja przebaczenia, czyli wartości w imię, których mam ochotę i siłę przebaczyć (Mogą być rożne np. uleczyć siebie, zdobyć wewnętrzny spokój, zachować małżeństwo, rodzinę, bo Pan Bóg mi przebaczył.).
        
Do wymienionych warunków dodałabym jeszcze jeden, który ułatwia przejście przez proces przebaczenia tj. pokorę, świadomość własnej słabości. Łatwiej jest wybaczyć komuś, gdy  skonfrontuje się z prawdą o sobie jako kimś, kto sam rani innych świadomie lub nie.

DLACZEGO MAMY PRZEBACZAĆ?

Tu pozwolę sobie włączyć elementy mierzenia się z problemem poprzez biblioterapię (tak na własny użytek nazywam odwoływanie się w procesie pomocowym do wskazówek zawartych w Piśmie Świętym). 

Jedną z najtrudniejszych do zastosowania nauk Jezusa jest obowiązek wybaczania. Jeżeli chcemy, aby Jego Ojciec odpuścił nam grzechy, musimy wybaczyć tym, którzy nas skrzywdzili. "Jeśli bowiem darujecie ludziom ich przewinienia, to również i wam daruje Ojciec Niebieski. Lecz jeśli nie darujecie ludziom, to i wasz Ojciec nie daruje wam przewinień." (Mt 6, 14-15). Nie ma gwiazdek i wyjątków od reguły, jest dosyć jasno i precyzyjne. Nie ukrywam czasami trudno się zastosować do Bożych zaleceń. Nasza ludzka natura nie zawsze ma ochotę współpracować i robić co On każe. A Jezus często dotyka bardzo drażliwych spraw. Muszę wówczas podjąć decyzję, czy posłucham Go, ufając, że wie co jest dla mnie najlepsze? Czy uznam, że ma na celu moje dobro, gdy nakazuje mi prowadzić życie w określony sposób, czy też będę sobie żył "po swojemu"?

Gdyby, ktoś miał wątpliwości, czy Jezus to aby na pewno, właściwa osoba, która może się wypowiadać na temat przebaczenia, przypomnę, że oprócz tego, że jest On Bogiem i ma "sporą" wiedzę o ludzkich sprawach, jest też prawdziwie człowiekiem. I kto, jak kto, ale akurat On naprawdę miał co przebaczać. Spotkał się z ogromnym przejawem niesprawiedliwości. Piłat skazując Go powiedział: "nie znajduję w Nim żadnej winy" i "wydał Go im na ukrzyżowanie" (J 19, 4-16). Niewinny Jezus, bestialsko umęczony i zamordowany, nie chował urazy, okazał się hojny w miłosierdzie i łaskawy. Umarł za tych i dla tych, którzy Go zranili swoim postępowaniem. Umarł za wszystkich, aby dać im życie wieczne. Myślę, że można Go uznać za znawcę tematu przebaczenia.

Przebaczenie jest elementem fundamentu życia w pełni, życia w pokoju. Jezus, uzdrawiając ludzi, zawsze dawał im jakieś zadanie do wykonania ("Wstań! Wyciągnij rękę"; "Wstań! Weź swoje łoże i chodź"; "Idź, i nie grzesz więcej" itd.) Wydawać by się mogło, że oczekiwał współdziałania od tych, których uzdrawiał. Nasze życie będzie pełne i odzyskamy wewnętrzny spokój, gdy będziemy słuchali i wprowadzali w czyn Jego polecenia, gdy będziemy posłuszni wobec Bożych zasad, m.in. zasady okazywania przebaczenia.

Nieprzebaczenie jest z kolei często przeszkodą dla uzdrowienia wewnętrznego lub fizycznego. Niemal na wszystkich rekolekcjach i modlitwach charyzmatycznych, w których uczestniczyłam w ostatnim czasie wybrzmiewał ten wątek. O. John Bashobora, Maria Vadia posługujący podczas modlitw o uzdrowienie jednym z elementów modlitwy czynią właśnie wyrzekanie się nieprzebaczenia i uzdrowienie ran z nim związanych. Przytaczane przez niech ludzkie historie i świadectwa uzdrowień stanowią za tym, że przebaczenie otwiera nas na liczne łaski, a trwanie w nieprzebaczeniu blokuje ich przyjęcie.

KORZYŚCI PŁYNĄCE Z PRZEBACZENIA

Świeccy specjaliści zdają się nadążać za zaleceniami Biblii i dostrzegać zbawienny wpływ przebaczenia na ludzki dobrostan. Amerykański doradca Don Schmierer w swojej książce pt. "Uleczenie zranień z przeszłości", przytacza informacje na temat odkryć świeckich psychologów na temat przebaczania. Ich zdaniem "coraz więcej dowodów przemawia za tym, że akt przebaczenia przyczynia się do poprawy zdrowia emocjonalnego i fizycznego." "Przebaczenie okazane drugiemu człowiekowi to cenny dar ofiarowany samemu sobie. Nowe badania sugerują, że nawet najbardziej pamiętliwi ludzie mogą nauczyć się tej sztuki." 

Przebaczenie uzdrawia, ale też czyni wolnym. Nie można osiągnąć prawdziwej wolności, dopóki nie wybaczy się tym osobom, które w jakiś sposób nas zraniły. Nieprzebaczenie trzyma nas w niewidzialnej klatce niszczących stanów. Jeśli nie wybaczymy naszym krzywdzicielom, lecz będziemy ciągle domagali się, żeby byli doskonali, to nasz ból będzie nas kontrolować i zniweczy wszystkie próby prowadzenia owocnego życia. Nieprzebaczenie, odcinając nam drogę do życia w pełni, pcha nas często w szpony różnych nałogów, a człowiek na usługach nałogu (pracy, narkotyków, alkoholu, jedzenia, hazardu itd.) jest niewolnikiem tego, czego chorobliwie, bez opanowania pożąda.

ZRANIENI PRZEZ RODZICÓW

Wiele osób, które spotykam ma żal do któregoś ze swoich rodziców, o pewne zdarzenia, sytuacje, postawę, zaniedbania, błędy wychowawcze  itp., które rzutują na obecne, dorosłe życie tych osób. Większość z nas miała rodziców, którzy chcieli być dobrymi rodzicami, lecz z powodu czegoś w nich, w nas lub w okolicznościach, w jakich dorastaliśmy, nie byli takimi rodzicami, jakich potrzebowaliśmy. Nie mamy jednak prawa ich osądzać. Któż może powiedzieć, zważywszy na to, jak oni sami mogli być traktowani przez swoich rodziców lub na sytuację życiową, w jakiej znajdowali się, gdy dorastaliśmy, że mogli postępować o wiele lepiej? Nie dano nam prawa bycia sędziami innych ("Nie osądzajcie, abyście nie byli osądzeni. W jaki bowiem sposób sami osądzacie, tak i was osądzą. Jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą." Mt 7, 1-2).

Jeśli przypuszczasz, że Twoje obecne problemy mają związek ze zranieniami rodzinnymi z przeszłości. To dobrze, bo jesteś na drodze do przecięcia tego złego łańcucha. Przed tobą zadanie. Jeśli nie podejmiesz się tego zadania, nie znajdziesz sposobu na jego rozwikłanie (być może konieczna okaże się pomoc dobrego specjalisty), staniesz się kolejnym ogniwem tego łańcucha i będziesz niszczyć innych. 

PRZEBACZENIE A POJEDNANIE

Niektórzy mają trudność z wejściem na drogę przebaczenia, ponieważ wydaje im się, że muszą pojednać się z osobą, która ich skrzywdziła. Wspominałam już wcześniej i pragnę to podkreślić raz jeszcze, że przebaczenie nie jest tożsame z pojednaniem. Jedno nie wyklucza drugiego, bo można przebaczyć i się pojednać, ale nie jest to warunek konieczny. Mamy obowiązek przebaczania, ale pojednania już nie. Nie jest ono bowiem do końca od nas zależne. Czasami mimo najszczerszych chęci, do pojednania nie dochodzi, gdyż druga strona nie jest na nie gotowa ani nawet zainteresowana. Zdarza się nawet, że nie jest ono dobrym rozwiązaniem, ze względu na kolejne zranienia ze strony krzywdziciela, a w skrajnych przypadkach z uwagi na zagrożenie życia (w przypadku przemocy). W niektórych sytuacjach postąpilibyśmy nierozsądnie odbudowując relację człowiekiem niebezpiecznym. Przebaczenie to branie odpowiedzialności za siebie. Jest ono aktem i działaniem jednostronnym, nie wymaga dobrej woli ani udziału drugiego. Pojednanie przeciwnie. Aby je osiągnąć potrzeba dwóch osób. 

 PRZEBACZYĆ SOBIE

Czasami najtrudniej jest wybaczyć osobie, którą widzisz w lustrze. Na wstępie tego wpisu wspominałam o mojej pozornie uporządkowanej szufladzie przebaczenia. O potrzebie przebaczania usłyszałam wiele lat temu i ponieważ szybko odczułam jego efekty, zawsze starałam się możliwie szybko wybaczać tym, którzy mnie zranili. Przebaczenie samej sobie, swojej słabości, słów wypowiedzianych, złego zachowania, przychodzi mi z ogromną trudnością. I jak się okazuje temu zakamarkowi w mojej szufladzie przebaczenia muszę poświęcać czas systematycznie i regularnie

Przebaczyć sobie oznacza odzyskać pozytywną samoocenę, szacunek do siebie, wiarę w siebie.

Przebaczenie bywa opisywane jako triada, czyli pewna trójelementowa całość, której jednym z członów jest właśnie przebaczenie sobie samemu. Z tego powodu całe przebaczenie nie jest pełne, dopóki nie wybaczy się sobie. Bez decyzji - woli przebaczenia sobie droga do wyleczenia zranienia, poczucia krzywdy jest zamknięta.

PRZYJĄĆ PRZEBACZENIE

Przyjęcie przebaczenia jest trzecim elementem triady po przebaczeniu komuś i sobie (trzecim, ale nie w sensie kolejności występowania, gdyż ta w przypadku trzech elementy przebaczenia może być różna). Przyjęcie przebaczenia zawiera w sobie świadomą decyzję osoby skrzywdzonej otwarcia się na akt przeproszenia ze strony krzywdziciela. Przyjęcie tego aktu również bywa trudne, bo nasza duma może się na nie buntować (np. "strasznie mnie skrzywdziłeś, więc choć nawet wyciągasz rękę do zgody, nie jestem w stanie się upokorzyć i wybaczyć"). Ale jeśli przyjmuję przebaczenie i przebaczam tobie zaistnieją razem, to wraz ze zmianami w zachowaniu krzywdziciela mogą prowadzić do pojednania. 

PRZEBACZYĆ BOGU

Czasami wiedziemy sobie spokojny, raczej szczęśliwy żywot. Wierzymy w Boga i żyjemy w nim w nawet bliskiej relacji. I nagle zdarza się coś, co wstrząsa naszym światem, niespodziewana śmierć małżonka, trudna diagnoza medyczna, nasze plany na życie legną w gruzach. W konsekwencji tej traumy mówimy Mu: NIE! I ruszamy w długą... W żalu, gniewie, złości, strachu. Bóg JEST. Jest wierny, jest przy nas, posyła ludzi, mówi do nas. W obliczu tak potężnego zranienia, nie chcemy słuchać. I znajdujemy się w miejscu, w którym istotną kwestią staje się wybaczenie i to nie międzyludzkie, ale wybaczenie w mojej relacji z Bogiem. 

Ktoś może zapytać: co za głupota, jak można wybaczyć Komuś, kto jest absolutnie dobry? Czy to nie jakaś logiczna i duchowa sprzeczność? Prawdopodobnie ten kto pyta, nie doświadczył nigdy tak wielkich emocji związanych z wspomnianymi wydarzeniami końca naszych małych światów. W tak wielkich emocjach próżno szukać logiki. Świat chwieje się w posadach i nie podporządkowuje się wierze ani zaufaniu do Boga. I ten stan trzeba przeżyć. Te emocje nie są niczym złym, ale nie można w nich pozostać. Trzeba wstąpić na drogę przebaczenia, przejść kolejne etapy. Należy to zrobić, bo Bóg jest absolutnie dobry i nie ma nic wspólnego ze złem. Niestety w środku cierpienia często się o tym nie pamięta. Łatwo jest wówczas posądzać Go o coś, czego nigdy nie zrobił. Wobec Boga powinniśmy być zawsze autentyczni, bo On i tak wie o nas wszystko. Autentyczni, w tym co trudne, ale także w Jego poznawaniu i w końcu wybaczaniu. To jedyna droga do odzyskania pełni pokoju i harmonii. 
  
CZY PAN BÓG MI TO KIEDYŚ WYBACZY?

Kilka lat temu na falach radia Józef, w okolicach godziny 15 tj. godziny miłosierdzia można było usłyszeć to pytanie wątpiącego, zalęknionego głosu, okraszone pełną napięcia melodią w tle. A chwile później, spokojną i jakby litościwie brzmiącą odpowiedź wypowiadaną, zdawać by się mogło, w rytmie uspokajającego głaskania po głowie: "Wybaczy, wybaczy, wybaczy...". Nie miałam w tamtym czasie takich wątpliwości, ale na szczęście te słowa utkwiły mi w pamięci, bo po latach, zdarzyły się sytuacje i słabości, w których zastanawiałam się, czy cierpliwość Boża wobec mnie rzeczywiście tak ogromna i ja sama do siebie już takiej nie miałam. 

Pytanie, czy Pan Bóg może mi kiedykolwiek wybaczyć, jest jednym z najczęściej zadawanych przez zranionych ludzi. Z pomocą może przyjść kilka historii biblijnych. Szczególnie jednak jedna - Dawida i Batszeby. Nie lubiłam jej bardzo długo, czytałam, nie rozumiałam, wściekałam. Jak Bóg mógł tak wyróżnić dwoje ludzi, którzy naprawdę niebagatelnie nagrzeszyli? Dawid współżył z żoną innego mężczyzny, w dodatku swojego wiernego wojownika, a następnie posłał tego człowieka na śmierć, żeby zrealizować swój niecny plan. A mimo to, właśnie z rodu Dawida wywodzi się Chrystus! Batszeba zdradziła swojego męża, a po jego śmierci została żoną Dawida, a mimo tego, jest wymieniana jako jedna z pięciu kobiet w rodowodzie Jezusa! Dawid miał kilku synów, a mimo to potomek jego i Batszeby - Salomon był przodkiem Jezusa! Grr... Zżymałam się do czasu kiedy, nie dotarło do mnie pytanie, które okazało się pomocne w moich dylematach: "Czy to, co zrobiłaś jest gorsze od współżycia z żoną innego mężczyzny, a następnie zamordowania go z zimną krwią?" Nie mam, czegoś takiego na sumieniu. Oczywiście Dawid zabiegał o przebaczenie od Boga i zrozumiał swoje przewinienia. Psalm 51 jest zapisem modlitwy Dawida o odpuszczenie grzechów.

Święty Paweł nazywał siebie "pierwszym ze wszystkich grzeszników" (1Tm 1, 15). Z  dużą zajadłością i gorliwością prześladował pierwszych chrześcijan. "Pałał nienawiścią i chęcią mordowania uczniów Pana" (Dz 9, 1), a mimo tego kiedy poznał prawdę o Tym, którego prześladuje wszystko zostało mu odpuszczone i sam Jezus powiedział o nim: "wybrałem go sobie za narzędzie. On zaniesie moje imię do pogan i królów, i narodu izraelskiego". Przykłady można mnożyć: św. Piotr, Maria Magdalena, Rachab. Pan jest miłosierny, a zdroje Jego miłosierdzia są niezmierzone, o czym przeczytać można choćby w "Dzienniczku św. s. Faustyny", której powierzono zadanie głoszenia prawdy o bezkresie miłosierdzia Bożego dla wszystkich proszących. Spróbujmy patrzeć na siebie oczami Boga, a nie własnymi ogarniętymi często pokusą potępienia.

"Miłosierny jest Pan i litościwy,
cierpliwy i pełen łaskawości.
Nie będzie się gniewał bez końca
ani nie będzie oburzony na wieki.
Nie postępuje z nami według grzechów naszych,
nie odpłaca nam według naszych nieprawości.
Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią,
tak wielka jest Jego łaska dla bogobojnych.
Jak daleko jest wschód od zachodu,
tak oddalił od nas nasze grzech.
Jak ojciec lituje się nad dziećmi,
tak Pan lituje się nas swymi czcicielami." (Ps 103, 8-14)

NA ZAKOŃCZENIE

Do napisania tego postu o przebaczeniu, skłoniło mnie wewnętrzne przynaglenie, ale myślę, że i ono było efektem wielu rozmów, które odbyłam na przestrzeni ostatnich miesięcy. Dotyczyły one różnych zdarzeń, skomplikowanych ludzkich historii. Opisywały mniej lub bardziej dramatyczne zdarzenia. Ośmielę się jednak zauważyć, że w każdej, dosłownie każdej występował tek przebaczenia, a raczej jego braku, w jednej lub kilku nawet odsłonach, które wymieniłam powyżej omawiając zagadnienie (nieprzebaczenie, bo nie chcę mieć z tym kimś nic wspólnego, czyli mylenie przebaczenia z pojednaniem; wielokrotnie nieprzebaczenie i pretensje do rodziców; żal do na Boga; pretensje do siebie; przebaczenie nie jest mi do niczego potrzebne, mogę żyć bez tego). Niech ten post będzie okazją do spojrzenia na przebaczenie w szerszym świetle i mam nadzieję, że wciąż niezdecydowanych zmotywuje do wstąpienia na wymagającą, ale wartościową drogę wybaczenia, bo warto.

Na zakończenie kilka dodatkowych fragmentów Pisma św. dotyczących przebaczania i lista lektur dla chcących zgłębić ten temat.

- "Jeżeli więc przyniesiesz swoją ofiarę na ołtarz i przypomnisz sobie, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw  przed ołtarzem ofiarę i najpierw idź pojednać się z bratem. Potem wróć i złóż ofiarę." (Mt 5, 23-24)

- "Jeśli bowiem darujecie ludziom ich przewinienia, to również i wam daruje Ojciec Niebieski. Lecz jeśli nie darujecie ludziom, to i wasz Ojciec nie daruje wam przewinień." (Mt 6, 14-15)

- "Wtedy podszedł Piotr i zapytał: "Panie, ile razy mam przebaczyć bratu, jeśli wobec mnie zawinił? Czy aż siedem razy?" Jezus mu odpowiedział: "Nie twierdzę, że siedem, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy." (Mt 18, 21-22)

- "A kiedy przystępujecie do modlitwy, przebaczajcie, jeśli macie coś przeciw komu, aby również wasz Ojciec, który jest w niebie, przebaczył wasze przewinienia." (Mk 11, 25-26)

- "Bądźcie dla siebie nawzajem łagodni i miłosierni. Jedni drugim wybaczajcie tak jak Bóg wybaczył wam w Chrystusie." (Ef 4, 32)

Propozycja lektury:
- D. Augsburger, "Sztuka przebaczania", Warszawa 2005.
- J. Augustyn, "Ból krzywdy, radość przebaczenia, Kraków 1998.
- K. Chappell, "Mogę wybaczyć jeśli tylko chcę", Warszawa 2015.
- P. Gąsiorowski, "Wybaczyć Bogu", Kraków 2014. 
- M. Linn i D. Linn, "Uzdrawianie ludzkich zranień. Poprzez pięć etapów", Kraków 1993.
- F. Rivers, "Batszeba", Wrocław 2015 (powieść). 
- D. Schmierer, "Uleczenie zranień z przeszłości", Ustroń 2007.
 
Pan Bóg przebacza i jest miłosierny
Jemu cześć i chwała na wieki!
Niech nam przymnoży łaski, siły i odwagi!
 

Amen.

  


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wpis, chwilę potrwa zanim pojawi się na blogu.